Antoni Jan Przymusiała

Po wielu miesiącach oczekiwania, przywitaliśmy dziś, nowego i zarazem najmłodszego członka naszej rodziny! Antoniego Jana Przymusiałę :).
Antoni PrzymusiałaNasz synek urodził się o godzinie 12:53, waży 3800g, mierzy 57 cm, posiada bujną i czarną fryzurkę ;).

Mama i Antoś czują się bardzo dobrze, jednak wszyscy jesteśmy strasznie zmęczeni i najbliższe kilka dni planujemy odsypiać.

Weekend w Ełku

W dniach 14-16 sierpnia mieliśmy wielką przyjemność wybrać się do Ełku (a właściwie Stradun) na zaproszenie Karoliny. Był to nasz pierwszy wakacyjny wyjazd w tym roku (mam nadzieję że nie ostatni 😉 ) – myślę że będę wspominał bardzo miło – wszystko dzięki dobrej ekipie która nam towarzyszyła :). Kilka zdjęć można zobaczyć już w galerii.

Pies też miał swoje wakacje – dzięki Tacie Magdy który zabrał go na 3 dni na działkę 🙂 – niestety Fokus zapomniał zabrać swojego aparatu (a zdjęcia MMSowe przepadły wraz z moją komórką – o czym dalej) i nie mam co tu wkleić ;).

Czytaj dalej

Fokus – nasz pies

Po wielu latach wyczekiwania mamy psa! Zbierałem się do tego kroku od razu jak opuściłem rodzinne gniazdo a udało się to dopiero niedawno…  . Jakiś czas wraz z Magdą przeglądaliśmy  strony łódzkich schronisk i fundacji z Łodzi i okolic jednak dopiero gdy moja chrzestna podrzuciła nam link do fundacji „Niechciane i zapomniane” rozpoczęliśmy prawdziwe przygotowania. Czytaj dalej

Zdjęcia ślubne!

Madzia wyjechała na zimowisko Bullerbyn więc powoli nadrabiam różne zaległości. Pierwszą z nich jest galeria zdjęć z naszego ślubu :). Zamieszczam dwie jej wersje, jedną autorstwa Dawida fotografującego przede wszystkim samą uroczystość oraz Romana który fotografował głównie to co działo się dookoła.

Zapraszam!

Myśli o Kanadzie z samolotu i z Polski

Siedząc w kolejnych samolotach w drodze do domu miałam silne postanowienie stworzenia nowego wpisu na naszą stronę. Oto zbiór moich notatek:

Z pierwszego samolotu:
W Europie, do której zmierzamy z prędkością ponad 1135 km/h, jest godzina 4.20, zostały nam jeszcze 3,5 h lotu do Paryża. Adaś śpi (?!) na fotelu obok, ma zatyczki w uszach i klapkę na oczach. 11277 m pod nami rozciąga się Atlantyk, temperatura za oknem: -52 C. To wszystko wydaje mi się nieprawdopodobne, ale wypiłam kawę i wreszcie mogę zebrać na spokojnie myśli, nigdzie się nie śpieszę i nie mam wyrzutów sumienia, że ktoś na mnie czeka. Pobyt w Kanadzie był dla nas obojga wielkim prezentem i zostawił we mnie dużo dobrych wspomnień, pięknych obrazów, ciepłych słów, nowych smaków, złotych myśli cioci, wiadomości, zapachów (bezbłędnie rozpoznaję skunksa) i różnorodnych uczuć. Czuję się teraz dużo mądrzejsza, starsza (spotkałam się z siostrą cioteczną, którą widziałam ostatnio 10 lat temu, a myślałam, że tak niedawno).

Z drugiego samolotu:
Siedzę między dwoma obcymi facetami, daleko od Adama i nie mogę się pozbyć myśli, że jak coś pójdzie nie tak, to nie spędzimy razem ostatnich chwil trzymając się za ręce… Adaś oczywiście nie ma tego typu zmartwień i spokojnie śpi w sąsiednim rzędzie. Na szczęście to jest krótki lot. Zbliżamy się powoli do Warszawy (dochodzi 11.00). Nasza podróż z Montrealu zakończyła się cudownymi widokami rozświetlonych nocnych miast i wschodzącego powoli nad Europą słońca. Na długo je zapamiętam.

Tak sobie próbuję podsumować to wszystko, czego doświadczyliśmy i wysnuć jakieś życiowe wnioski. Czytaj dalej

Pamiętnik Adama cz. 1

Mamy już za sobą poważną porcję zwiedzania, dni są tak intensywne, że mimo chęci codziennego pisania, dajemy radę co kilka dni.

Zwiedzanie zaczęliśmy obowiązkowo od kawy 🙂 w sympatyczej kawiarni, gdzie przywitało nas znajome „dzień dobry” – Wujek zadbał, byśmy mieli okazję poznać miejscowa Polonię :). Najciekawsze punkty dnia to Parlament, który przypomina zamek, sukiennice z ciasteczkami Obamy, kanał z domkiem dla kotów oraz sklepiki z mnóstwem drobiazgów, w których Magda gubiła się z zamiłowaniem.

Czytaj dalej

Poślubnie

Trochę spóźniony ten wpis, ale przez kilka dni nie mieliśmy głowy do internetu…

Dziękujemy Wam wszystkim za przybycie na naszą uroczystość, jeszcze nigdy nie widzieliśmy w jednym czasie i miejscu tylu uśmiechniętych twarzy życzących nam wszystkiego co najlepsze :).

Przez całą niedzielę czytaliśmy życzenia i odpakowywaliśmy prezenty, było to jedno nieprzerwane wzruszenie i kolejna fala dobrych emocji. Samą Mszę św. wspominamy jak przez mgłę i nie możemy doczekać się zdjęć, żeby na spokojnie obejrzeć, jak to wyglądało z Waszej perspektywy :).

P.S. od Adama:
Jestem pod ciągłym wrażeniem wielkiej liczby gości, którzy dotarli do kościoła św. Józefa, w szczególności jestem wdzięczny tym, którzy przyjechali z daleka: z Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Zakopanego, Głowna, Lublina i Brukseli… jak i tym którzy mieli trochę bliżej. Czułem od Was wielkie wsparcie. Wiadomość tą piszemy już z samolotu do Montrealu. Już sam lot jest dla mnie  i Magdy wielką przygodą 🙂 – a myślę, że dalej będzie już tylko lepiej :).